1901
История о гномах и о сиротке Марисе / O krasnoludkach i sierotce Marysi — на русском и польском языках. Страница 20

Русско-польская книга-билингва

Мария Конопницкая

История о гномах и о сиротке Марисе

Maria Konopnicka

O krasnoludkach i sierotce Marysi

И действительно, тотчас же огромный клуб едкого дыма сквозь отверстие ямы ударил в самый нос гнома, так что он отпрянул назад, чихая отчаяннейшим образом.

Jakoż natychmiast potężny kłąb gryzącego dymu uderzył przez otwór jamy w sam nos Koszałka-Opałka tak, że Krasnoludek odskoczył gwałtownie, krztusząc się.

Тем временем в яму ворвался другой клуб, третий, и воздух настолько пропитался дымом, что у Чепухинского-Вздорного из глаз потекли слёзы.

Tymczasem jednak uderzył w jamę kłąb drugi i trzeci, a powietrze uczyniło się tak nieznośnie gryzące, że Krasnoludkowi łzy pociekły z oczu.

А кузнец продолжал всё своё:

Gruby zaś głos dogadywał z zewnątrz:

— За моих наседок! За моих петухов! За моих индюшек! Вот тебе! Вот тебе!

— Za moje kokosze! Za moje koguty! Za moje indyczki! Masz! Masz! Masz!

А при каждом новом слове сквозь узкое отверстие валил такой удушливый дым, что во всей яме сделалось совершенно темно.

A przy każdym słowie nowy kłąb dymu walił przez wąski otwór tak zjadliwie, że w całej jamie zrobiło się ciemno i zupełnie sino.

Ошеломлённый Чепухинский-Вздорный ощупью искал другой выход, который вёл в лес, но голова у него так кружилась, перед глазами висела такая густая синяя завеса, что он бессознательно бегал из угла в угол и никак не мог напасть на желанный выход.

Oczadzony Koszałek-Opałek szukał po omacku drugiego wyjścia z jamy w las, lecz tak mu się kręciło w głowie, taką czarność przed oczyma miał, iż nieprzytomnie biegając z kąta w kąt, zgoła do wyjścia owego trafić nie mógł.

Холодный пот покрыл его лоб; сердце билось всё более и более учащённо, вся яма, казалось, кружилась перед его глазами, а дыму прибывало всё больше и больше. Бедный летописец уже начинал думать, что пришла его последняя минута, как вдруг, нечаянно нащупав выход, он, полузадохшийся, выскочил из ямы в лес, пробежал несколько шагов, свалился в папоротник и впал в бесчувствие.

Zimny pot oblał mu czoło, serce biło coraz to gwałtowniej, cała jama zdawała się kręcić w koło przed oczyma jego, a dymu przybywało coraz. Już myślał biedny Koszałek-Opałek, że przyszła na niego ostatnia godzina, kiedy nagle rękoma na otwór trafiwszy, na wpół zduszony z jamy w las wyskoczył, a przebiegłszy kilkadziesiąt kroków upadł w paprocie i zemdlał.

Было тихое раннее утро, когда гном очнулся от долгого обморока. В воздухе ещё чувствовался запах гари, но его уже развевал восточный ветерок.

Cisza była i ranek, gdy Krasnoludek ocknął się z długiego omdlenia. Woń spalenizny czuć było jeszcze w powietrzu, ale już ją rozwiewał wiatr wschodni.

Сел Чепухинский-Вздорный, жадно вдыхая свежий воздух; но прошло немало времени, прежде чем он совершенно опамятовался. Голова его ещё и теперь была до такой степени тяжела, что валилась то на одно плечо, то на другое.

Siadł Koszałek-Opałek, wciągając powiew świeży w płuca; lecz długa chwila minęła, zanim oprzytomniał zupełnie; głowę bowiem miał i teraz jeszcze niezmiernie ciężką, tak że mu opadała to na jedno, to na drugie ramię.

Когда, наконец, всё это прошло, он кинул взор по направлению к яме, но, вместо неё, увидал только кучу раскопанного песку, прокопчённого дымом. Поднялся учёный муж и в величайшей тревоге побежал к пожарищу. Он вспомнил, что в яме остались перья, которые ему подарил Объедало, чернильница, сделанная из жёлудя, а главное, только что сшитая из берёзовой коры книга, сооружение которой стоило ему немалого труда. Но напрасно он разрывал палочкой песок чуть не до самого полудня, — от перьев остались лишь обгорелые кусочки, от книги — свернувшиеся в трубку и обожжённые листки, а чернильница пропала без всякого следа.

Gdy wreszcie przyszedł do siebie i ku jamie spojrzał, zobaczył zamiast niej kupę rozkopanego piasku, który tu i owdzie czerniał okopcony dymem. Porwał się Koszałek-Opałek i zaczął biec ku owym zgliszczom w największej trwodze. Przypomniał sobie bowiem, iż w jamie pozostały pióra, które mu podarował Sadełko, kałamarz uczyniony z żołędzi, a nade wszystko nowo sprawiona z kory brzozowej księga, której sporządzenie kosztowało go niemało trudu. Na próżno jednak grzebał patykiem w piasku do południa prawie: z piór znalazł tylko czarne niedopałki, z księgi — poskręcane w rurki i przepalone karty, z których nic już odczytać się nie dało, a kałamarz przepadł bez żadnego śladu.

Заломил тогда руки летописец, видя полное разрушение всех своих надежд, и две ясные слезы скатились по его закопчённому лицу.

Załamał tedy ręce nad tą ruiną wszystkich swych nadziei nieszczęsny kronikarz, a dwie łzy jasne potoczyły się po jego oczernionej dymem twarzy.

…Так вот какое приключение ожидало его! Так этот кровожадный зверь и великий вождь татар, Великий Лис, уводящий в плен кур и петухов, — одно и тоже? Так вот что обозначали прогулки во время лунных ночей? Значит, и он, сам Чепухинский-Вздорный, помогал лису в совершении его нечестивых дел? Значит, он проживал под кровлей безжалостного злодея. А теперь ему придётся нести часть наказания за то, что он легкомысленно доверился изменнику.

Takaż go to czekała przygoda? Więc ten zwierz ranny, a ów Wielki Lis, wódz Tatarów uprowadzających w jasyr kury i koguty — to jedno? Więc takie to były owe księżycowe wycieczki? Więc i on sam, Koszałek-Opałek, dopomagał lisowi do złego? Mieszkał pod dachem okrutnego zbója. A teraz wziął część kary za to, że lekkomyślnie zdrajcy zawierzył!

Долго стоял гном, погружённый в печальные мысли, когда от задумчивости его пробудил шелест многочисленных крыльев и громкое карканье.

Stał jeszcze Krasnoludek pogrążony w tych posępnych myślach, kiedy go wyrwało z zadumy bicie wielu skrzydeł i głośne krakanie.

Он смотрел кверху, — то была стая ворон, летящих над ним и направляющихся к кустам лещины. Вороны покружились над этим местом и спустились на землю чёрной тучей.

Spojrzał w górę: było to stado wron lecących nad nim ku leszczynowym krzakom popod lasem, gdzie też na ziemię czarną chmurą spadły.

Гном направился туда и к своему величайшему ужасу увидел бездыханно лежащего Объедалу, над которым и кружилась чёрная стая.

Podszedł w to miejsce Koszałek-Opałek i w najwyższym przerażeniu ujrzał leżącego bez ducha Sadełka, nad którym krążyło teraz owo czarne stado.

Заплакал добрый Чепухинский-Вздорный над такою страшною судьбою несчастного зверя, глубоко надвинул капюшон на голову и пошёл, куда глаза глядят.

Zapłakał poczciwy Koszałek-Opałek nad tak srogim losem nieszczęsnego zwierza, a nasunąwszy kaptur głęboko na głowę, szedł w świat, gdzie go oczy poniosą.

II

II

Грустна и тяжела была дорога бедного летописца. Над бором уже летал осенний ветер, срывал с деревьев листья, с шумом уносил их в даль и бросал наземь. Поля пожелтели, луга почернели, последний жаворонок давно уже перестал петь. Бледное, словно угасшее солнце едва проглядывало сквозь тучи, гонимые северным ветром. Журавли, прорезывая туман, с криком летели далеко-далеко за море.

Smutna i ciężka była droga biednego kronikarza. Już wiatr jesienny nad borem latał, liście z drzew rwał, z szumem je niósł i o ziemię ciskał. Pola pożółkły, poczerniały łąki, ostatni skowronek dawno już śpiewać przestał. Blade, jakby przygaszone słońce przeglądało przez chmury, wiatrem północnym pędzone! Żurawie z krzykiem porywały się we mgłach, lecąc daleko za morze.

Голодный и озябший, Чепухинский-Вздорный совсем бы погиб, если бы не кучки пастушонков, которые на жнивьях разводили костры и пекли картошку.

Głodny i zziębnięty, byłby Koszałek-Opałek na nic zmarniał, gdyby nie owe gromadki pastuszków, które na polach, na rżyskach palą ognie i kartofle pieką.

И вот, где только в поле он ни усмотрит синюю ленту дыма, где ни заметит маленький огонёк, так и направляется к нему, садится на вязанку хвороста и просит у пастушонков картофелю. Пастушонки охотно давали ему, потому что за едою он рассказывал им дивные дивы, а дети слушали, разинув рты.

Gdzie więc tylko pod lasem, czy w szczerym polu siną smugę dymu i mały ogienek zobaczył, tam szedł, przy chruście siadał i pastuszków o kartofle prosił. Dawali mu je chętnie, bo im, jedząc, dziwy powiadał, a dzieci słuchały, otworzywszy gębki.

— Эх! Эх! — говорил он. — Не в таких я переделках бывал! Раз, помню, служил я в войске, — тогда я ещё был адъютантом, — а его величество со всею армиею держал квартиру под печкой у одной бабы. И вдруг назначен был марш от печки до самого порога.

— Ho! ho! — mówił — Nie w takich ja już drogach byłem! Raz, pamiętam, służyłem w wojsku — wtedy byłem adiutantem — a król jegomość miał z całą armią kwaterę pod kominem u jednej baby. Aż tu wypadł nam marsz od pieca do samego proga.

«Король посылает меня как своего адъютанта расспросить, может ли войско двинуться в ход. Я выхожу, смотрю, — баба прядёт.

Posyła król mnie, jako adiutanta swego, pytać, czy wojsko maszerować może. Wychodzę spod komina, patrzę, baba przędzie.

Я вежливо кланяюсь ей и спрашиваю:

Kłaniam się grzecznie i pytam:

— Может ли наше войско пройти через хату?

— Czy może wojsko nasze maszerować przez izbę?

Баба вытаращила глаза, но всё-таки говорит:

Wytrzeszczyła baba oczy, ale mówi:

— Можно.

— Można.

Я тотчас же отправился к королю, король приказал ударить в бубны, под печкой началось усиленное движение, музыка заиграла марш, и всё наше войско прошло по хате, отдавая воинскую честь бабе. Но когда она потом рассказывала об этом, ей никто не хотел верить».

Takem zaraz skoczył do króla, król bębnić kazał, zrobił się ruch okrutny pod kominem, muzyka zagrała marsza i całe nasze wojsko przeszło, prezentując broń przed babą. Kiedy opowiadała później o tym, to nikt wierzyć nie chciał.

— Какая штука! — говорят пастушонки, ещё шире открывая рты.

— Reta! — mówią pastuszki, szerzej jeszcze otwierając gęby.

А Чепухинский-Вздорный подкидывает ещё охапку хвороста, посыпает картошку горячим пеплом и снова начинает рассказывать:

A Koszałek-Opałek chrustu dokłada, kartofle gorącym popiołem przysypuje, aż znów prawić zacznie:

— А в другой раз вот что было:

— Drugi znów raz tak było:

«Женился один наш краснолюдок, но он был беден, и гостей ему угостить было нечем. Вот он идёт к овчару и говорит:

Żenił się jeden nasz Krasnoludek, ale biedny był i nie miał co na wesele gościom dać. Więc idzie do owczarka i mówi:

— Дай мне самого маленького ягнёнка, а я тебя за это приглашу на свадьбу.

— Dajże mnie to najmniejsze jagnię, a ja cię na wesele prosić będę.

Овчар дал ягнёнка. Прошло немного времени, вдруг являются дружки и приглашают овчара на свадьбу.

Owczarek dał. Niedługo przychodzą drużbowie i na wesele go proszą.

— А где будет свадьба? — спрашивает овчар.

— Gdzież będzie to wesele? — pyta owczarek.

— В мышьей норке, — отвечают дружки.

— A w mysiej norze — odpowiadają drużbowie.

— Ну, хорошо.

— Ano dobrze.

Нарядился тогда овчар в новый зипун, сапоги салом намазал, ворот рубахи связал новою ленточкой, — идёт.

Wystroił się owczarek w nową kapotę, buty sadłem wysmarował, wstążeczkę u koszuli zawiązał — idzie.

Тяжело ему было только выйти, но он согнулся хорошенько и вошёл.

Ciężko mu było wejść, ale jak się dobrze przygiął, tak i wszedł.

Вот удивился-то он!

Dopieroż się zadziwił!

Он думал, что в какой-то мышьей норке будет тесно и грязно, а там всё сверкает золотом. Музыка играет, молодая идёт в первой паре, а стол накрыт на сто персон, и на нём дымится жаркое из ягнёнка.

Myślał, że w takiej mysiej norze, to będzie i ciasno, i brudno, a tam wszystko od złota aż lśni. Tu muzyka przygrywa, tu panna młoda w pierwszą parę idzie, tu stół zastawiony choć na sto osób, tylko się pieczenie smakowite z tego jagniątka kurzą.

Наелся овчар досыта, натанцевался вволю, а когда уходил, то музыка играла ему вслед. Вышел он наружу и всё поёт, всё поёт… А эту свадьбу вспоминал до конца своей жизни».

Najadł się owczarek do syta, wytańcował, ile chciał, jeszcze mu i na drogę muzyka grała. To jak wyszedł na ziemię, tak tylko precz śpiewał a śpiewał, a to wesele wspominał, póki tylko żył.

— Боже Ты мой!.. — снова восклицают пастушонки. Тот и этот кивают головами и говорят:

— Laboga!… — wrzasną znów pastuszki, wytrzeszczywszy na Koszałka-Opałka oczy. A ów głową kiwa i rzecze:

— Да! Да! Краснолюдки, хоть и малый народ, очень сильны и много вещей знают.

— Tak! Tak! Krasnoludki, choć małe, mocne są i dużo rzeczy wiedzą.

III

III

В то время, когда это происходило, Полубоярин вышел на маленькую осеннюю прогулку.

Właśnie kiedy się to działo, wyszedł był sobie Półpanek na małą, jesienną przechadzkę.

Здоровье его снова было в цветущем состоянии. На отдувшемся горле едва виднелся шов, который наложила ему бабушка, но огромный белый галстук почти скрывал всё это.

Zdrowie jego znów było w kwitnącym stanie. Na wydętym gardle zaledwie pozostała blizna po owym szwie, którym mu babuleńka pękniętą skórę zeszyła, ale biały krawat zakrywał wszystko prawie.

В этот день на Полубоярине были табачного цвета визитка, серые штаны, красивый жилет, вдоль которого колебался тяжёлый брелок от часов, с гербовой печатью. Воротнички и манжеты его рубашки отливали снежной белизной, под мышкой тросточка, на ногах лёгкие башмаки, руки затянуты в зелёные перчатки.

Miał dnia tego Półpanek na sobie tabaczkowy rajtrok, perłowe szarawary, piękną kamizelkę, na której się kołysał ciężki brelok od zegarka, z sygnetem, laskę pod pachą, stojący kołnierzyk i mankiety śnieżnej białości, lekkie ciżemki na nogach, na rękach zaś zielone rękawiczki.

Он шёл, надутый и довольный самим собою, голову высоко задирал кверху, и, хотя потерял голос, самомнения у него прибавилось вдвое.

Szedł nadęty i rad sam z siebie, a głowę do góry zadzierał, bo choć głos stracił, w dwoje tyle przybyło mu pychy.

Вот это-то самомнение так и раздувало его.

Ta pycha rozdymała go.

Старые товарищи его выползали на берег ручья, тот и другой заквакали от изумления; но Полубоярин даже не благоизволил обратить на них внимания.

Powyłazili na brzeg strugi, aby mu się przypatrzeć, dawni towarzysze, ten i ów zakwakał z podziwu, ale Półpanek nie raczył obejrzeć się nawet.

— Эта лягушачья толпа думает, что может брататься и дружить со мною! — шептал он самому себе. — Какое бесстыдство! Я как можно дальше переселюсь от этого ручья, чтобы не знаться с такой милой семейкой.

— Ta żabia czereda mniema — szeptał sam do siebie — że się ze mną bratać i koligacić może! Co za bezczelność! Jak będę mógł najdalej odejdę od tej strugi, żeby się z taką familijką nie łączyć.


Człowiek sam nieraz nie wie, jak i co odpowiedzieć ma! Nie dalej jak wczora spotkałem Haraburdę i Szumca, dwóch prawdziwych bąków, którzy się pieczętują herbem „Bąk de Bąk”, choć, między nami mówiąc, pochodzić mają podobno z prostych trzmielów. Pytają mnie:


— Jestże to prawda, że pan jesteś rodem z tej strugi?


Oburzyłem się na to i rzekę:


— Ja? Z tej strugi? O, moi panowie! Nie tylko, że nie pochodzę z tej strugi, ale wprost cierpieć jej nie mogę od czasu, jakem się w niej urodził!
Tak im powiedziałem.


A tu powystawia głowy ta hałastra i nuż kwakać:


— Brat… brat… brat…
A na to drugie:
— Nasz… nasz… nasz…


A za nim trzecie:


— Żaba… żaba… żaba…
A czwarte jeszcze:
— Jak my… jak my… jak my…


Oszaleć doprawdy można! Z pierwszej sposobności skorzystam, żeby stąd jak najdalej się wynieść! Jak najdalej!…

Очень может быть, что я куплю себе в городе дом. Тех денег, которые я получил от гномов за мою прекрасную музыку, хватит.

Może sobie nawet w mieście kamienicę kupię! Pieniędzy mi starczy, com dostał od Krasnoludków za moją śliczną muzykę.

Он шёл, раздумывая об этом, как вдруг до него долетел какой-то тихий умоляющий стон.

Szedł, rozmyślając o tym, kiedy go nagle doleci jęk cichy, błagalny.

Смотрит Полубоярин, а у плетня стоит старый, маленький человечек с обнажённой головою, с худым лицом и протягивает к нему руку, прося о вспомоществовании.

Spojrzy Półpanek, a tu spod płota wstaje nędzny, stary, drobny człowieczyna, z obnażoną głową, z wychudzoną twarzą i wyciąga do niego ręce, o pomoc prosząc.

— Не откажите в моей просьбе, господин! — говорит несчастный подавленным голосом. — Я — бездомный скиталец… Чепухинский-Вздорный по прозвищу… Может быть, вы слышали обо мне? Я когда-то был придворным историком короля Огонька… Меня покинуло всё… всё, и слава, ради которой я пожертвовал спокойствием, и счастье.

— Nie omijaj mnie, panie! — rzecze ów nędzarz stłumionym głosem. — Jestem tułaczem bezdomnym… Koszałek-Opałek się zwę… Możeś słyszał o mnie? Historykiem nadwornym króla Błystka byłem… Opuściło mnie wszystko a wszystko, i ta sława, dla której poświęciłem spokojność i szczęście…

Где товарищи мои? Где моя страна?

Gdzie towarzysze moi? Gdzie kraina moja?

Он говорил, а крупные слёзы так и лились по его исхудалому лицу.

Mówił, a wielkie łzy spadały mu z wychudłej twarzy.

Но Полубоярин надулся ещё больше и хотел было пройти мимо, как вдруг увидал сороку, которая сидела на плетне и смотрела на него то одним, то другим глазом. И он в тот же момент изменил своё намерение и полез в карман.
Он знал отлично, что ещё в тот же самый день вся околица узнает от этой сороки, какой Полубоярин милостивый и великодушный.

Ale Półpanek nadął się bardziej jeszcze i już go chciał minąć, gdy wtem zobaczył sroczkę, która podrygując na płocie, przypatrywała mu się to jednym to drugim okiem. Natychmiast tedy zmienił zamiar i do kieszeni sięgnął. Wiedział dobrze, iż tego jeszcze dnia cała okolica dowie się od tej sroki, jaki to Półpanek miłosierny i wspaniałomyślny.

Чепухинский-Вздорный подставил свой капюшон, ожидая милостыни; но в это время сорока, испуганная его движения, улетела.

Nastawił kaptura Koszałek-Opałek, czekając datku, a wtem sroka, spłoszona tym ruchem, uciekła.

Полубоярин ещё раз изменил своё намерение и, нащупав пальцами в своих карманах несколько засохших и истёртых листьев, вытащил их и бросил бедняку в капюшон.

Raz jeszcze tedy zmienił swój zamiar Półpanek i poczuwszy w palcach nieco okruszyn trawy zeschłej w kieszeni, wziął je i nędzarzowi do kaptura rzucił.

— Спасибо! — говорит Чепухинский-Вздорный.

— Bóg zapłać! — rzecze Koszałek-Opałek.

И вдруг эти листки заблистали в его капюшоне как солнце.

A wtem nagle zabłyszczą mu w ręku owe dobyte z kaptura prochy jak słońce.

Смотрит Полубоярин, а бедняк держит в руках горсть чистейшего золота; схватился за карман, в котором держал кошелёк с дукатами, — а там только горсточка сора.

Spojrzy Półpanek, a nędzarz trzyma garść ważnego złota; chwyci się za kieszenie, gdzie trzos z dukatami chował, a tam garstka śmieci.

Вскрикнул Полубоярин, как будто никогда не терял голоса, и поднял на бедняка трость, но маленький старый человечек исчез из его глаз, словно сквозь землю провалился.

Krzyknął Półpanek, jakby nigdy nie był stracił głosu i podniósł na nędzarza laskę, ale drobny, stary człowieczyna tak mu z oczu zniknął, jakby się zapadł w ziemię.

Только в воздухе послышался голос, идущий от далёкого ручья:

W powietrzu tylko dał się słyszeć głos z oddalonej strugi:

«Брат… брат… наш… наш… лягушка… такой же как и мы!..»

Brat… brat… brat…
Nasz… nasz… nasz…
Żaba… żaba… żaba…
Jak my… jak my… jak my…

То был последний хор лягушек в эту осень.

Był to ostatni chór żab tej jesieni.

Возвращение гномов под землю

Powrót Krasnoludków pod ziemię

I

I

Солнце заходило, огромное и золотое, осеннее солнце. Вот уже несколько дней, как небо распогодилось, земля отогрелась, какая-то полевая птичка запела запоздалую песенку.

Zachodziło słońce: jesienne słońce ogromne i złote. Od dni kilku wypogodziło się niebo, ocieplała ziemia, jakaś polna ptaszyna śpiewała zapóźnioną piosnkę.

В розовом воздухе, на межах, маргаритки смыкали свои золотистые и серебристые глазки; в великой золотой тиши с тополей падали последние листья.

W powietrzu różanym, na miedzach stokrocie zamykały złote, srebrne swoje oczka, z topoli padały ostatnie liście w wielkiej, złotej ciszy.

Скробек только что досеял последнюю горсть пшеницы и стоял, озарённый вечерним заревом, в своей холстинной рубахе, с обнажённой головою, с радостным и ясным лицом и смотрел, как догорает заря. У леса пасли лошадку два его мальчонка, здоровые и крепкие словно цветы полевого мака; лошадка, нет-нет, да и заржёт, щипнёт клочок оставшейся травы, а детские голоса громко раздавались в вечерней тиши.

Skrobek tylko co dosiał ostatnią garść pszenicy; stał on w zachodniej łunie w płótniance siwej, przepasany płachtą lnianą, z obnażoną głową, z twarzą jasną i rozradowaną, patrząc w purpurę zorzy. Pod gajem pasły szkapę dwa chłopiątka jego, zdrowe i czerstwe, jak dwa maczki polne; szkapa rżała raz po raz, skubiąc resztki trawy, a dziecięce głoski jasne biły w ciszę zachodu.

Но в Соловьиной долине царили шум и суматоха. То король Огонёк созвал совет и теперь торжественно закрывал его. Зрелище было прекрасное.

Ale w Słowiczej Dolinie gwarno było i rojno. To król Błystek zwołał wiec i zamykał go właśnie uroczyście. Piękny był widok!

Под вековечным дубом, листья которого еле-еле дрожали в тихом, ясном воздухе, стоял королевский трон, сложенный из полевых каменьев, покрытый ковром мхов, украшенный цветами. Вокруг трона дружина верных краснолюдков в ярких одеждах, в пёстрых капюшонах, с присвоенными им орудиями в руках.

Pod dębem prastarym, którego liście drżały lekko w powietrzu uciszonym, jasnym, stał tron królewski, z kamieni polnych wzniesiony, mchami i kwieciem nakryty, kobiercem mchów podesłany. Dokoła tronu drużyna wiernych Krasnoludków w jaskrawych odzieżach, w pstrych kapturach, z narzędziami prac swoich w ręku.

Дружина держит себя бодро, нет ни одного печального и унылого лица.

Gwarno i raźnie w gromadce tej było; nikt tu nie stał ze smutną i ponurą twarzą.

Улыбка перелетает с уст на уста, в глазах блещет отвага, руки сплетаются в братском рукопожатии, сердца бьются живо.

Uśmiech latał z ust na usta, zapał błyszczał w źrenicach, ręce się bratersko ściskały, serca żywo biły.

Но вдруг шум умолк, и говор утих.

Ale nagle gwar ucichł i szmery umilkły.

Встал король таким, каким он был в Иванову ночь, в белой королевской одежде, в золотой короне, с бриллиантовым скипетром. Но хотя он был весь в белом, от заходящего солнца на него падал такой блеск, что порфира его отливала то золотом, то пурпуром, по лицу мелькали яркие огоньки, а седая его борода отливала серебром.

Podniósł się król, tak jako był widzian w ową noc sobótki, w białej szacie królewskiej, w złotej koronie i z brylantowym berłem. Ale choć w bieli był, taki blask padał na niego od zachodniej zorzy, iż mu się szata złotem i purpurą mieniła na przemian i po twarzy mu ognie szły, a siwa broda jego drżała srebrem. Wstał oto i podniósł berło. Uderzyli trębacze w złote trąby krótką pobudkę i umilkli.

Вот он встал и поднял скипетр. Трубачи проиграли на золотых трубах краткий сигнал и замолкли.

Król spojrzał na lud swój, a skinąwszy berłem, rzekł:

Король посмотрел на свой народ и сказал:
— Дружина моя верная! Труженики мои! Кончаются ваш день и ваша работа. Наступает вечер, а с ним — отдых и спокойствие. Оглянитесь на утро и на полдень вашего труда при блесках вечерней зари, ибо она, — тот факел, который показует правду дня.

— Drużyno moja wierna! Pracowniki moje! Kończy się dzień wasz i robota wasza. Wieczór idzie, a z nim spoczynek i spokój. Spojrzyjcie na poranek i na południe wasze przy blaskach zachodniej zorzy, albowiem to jest pochodnia, która pokazuje prawdę dnia!

Здесь старый король остановился, и наступила тишина. А в это время издали послышался какой-то шум, говор и удары молота.

Tu zatrzymał się stary król i była cisza. A wtem w oddaleniu dał się słyszeć jakoby gwar, szum i bicie młota.

То звонарь исправлял давным-давно испорченный колокол на старой колокольне и ковал ему новое сердце.

To dzwonnik naprawiał dawno zepsuty dzwon na starej wieży i dawał mu serce.

Но король заговорил снова:

Ale król znów mówić zaczął:

— Была весна, и вы сеяли цветы, пустынные и дикие места обращали в радостные и прекрасные. Было лето, — и вы пели песни погоды и труда. Пришла осень, и вы стоите, осенённые её золотом и пурпуром, и считаете, какие плоды она принесла вам, дабы вы воспользовались ими в радости.

— Była wiosna i sialiście kwiaty, puste i dzikie miejsce uczyniliście radosnym i pięknym. Było lato — i śpiewaliście pieśń pogody i pracy. Przyszła jesień — i oto stoicie w złocie i purpurze jej i obliczacie owoce, które wam zrodziła, abyście je spożyli w weselu.

Тут король замолчал, отдохнул на время, и была тишина.

Tu zamilkł król i spoczywał, i była cisza.

И снова в этой тишине, но только ещё сильней, послышался тот же странный звук.

I znów w ciszy tej odezwał się, ale już silniej ów szum dziwny i łoskot.

Молот всё громче ударял на высокой башне.

Młot dzwonnika uderzał rozgłośniej coraz na wysokiej wieży.

Холодом дохнуло на дружину краснолюдков, холодом тени, сумерек и сырой земли, неожиданная дрожь охватывала то одного, то другого.

Chłód powiał po drużynie Krasnoludków, chłód cienia, zmierzchów i surowej ziemi. Jeden i drugi strząsnął się dreszczem nagłym.

Король говорил дальше:

Król mówił dalej:

— В вечерней заре золотится клок земли, который прежде находился в запустении, а теперь вспахан и засеян зерном. И вот, золотится радостью душа человека, который сделал это.

— Oto się złoci w zachodnich zorzach ziemi szmat, który był dziki, a teraz zorany jest i obsiany ziarnem. I oto złoci się radością dusza człowieka, który to uczynił.

«И вы были помощниками его.

Lecz wy byliście pomocnikami jego.

Реклама